-Do zobaczenia w poniedziałek, Ronnie.- John szczerzył się żegnając się ze mną. Pomachałam do bruneta odwzajemniając uśmiech. Pracowałam tutaj dopiero pierwszy tydzień. Atmosfera była miła, zaprzyjaźniłam się się z pracownikami. Dziś Marnie zaproponowała, żebyśmy wieczorem gdzieś wyskoczyły na drinka. Zgodziłam się i umówiłyśmy się na 20:00. Przemierzyłam szybko parking, szukając w torebce kluczy. Pogoda była jeszcze dość ładna ale koniec lata zbliżało się malutkimi kroczkami. Wsiadłam do auta i rzuciłam torebkę na tylne siedzenie. Droga nie była zbytnio długa, zdążyłam przesłuchać zaledwie trzy piosenki w radiu i zapowiedzi między nimi. Zaparkowałam przed domem i wysiadłam z auta. Paliło się światło w całym domu co znaczyło, że Zack też już wrócił.
-Hej, jestem!- krzyknęłam gdy weszłam do mieszkania. Ściągnęłam buty i rzuciłam torebkę obok szafeczki w przedpokoju. Z kuchni dochodziły ładne zapachy. Jak na zawołanie zaburczało mi w brzuchu, więc szybko zmierzyła w tamtym kierunku.
-A co to tak ładnie pachnie?- mój brat ubrany był w biały fartuszek, wyglądał śmiesznie, zawsze miał poczucie humoru. Ale potrafił też być poważny, i jak się okazało romantyczny. Ale tylko w obecności swojej dziewczyny Sary. Podeszłam do niego i dałam buziaka w policzek.
-Cześć, młoda- przywitał się, a moja głowa od razu zawisła nad kuchenką jak najmocniej zaciągając się zapachami.
-Zaraz gotowe, możesz nakryć do stołu- machnął głową w kierunku stołu zestawiając ostrożnie garnek z gazu.
-Się robi- podwinęłam rękawy i sięgnęłam do szafki po dwa talerze i szklanki. Już zdążyłam się przyzwyczaić, że jemy posiłki tylko we dwoje.
-Dzwoniła mama- nic mnie to nie dziwi, bo odkąd wyjechałam i zamieszkałam z bratem, mama dzwoni codziennie. Zawsze była nadopiekuńcza, a teraz gdy jestem na całkiem innym kontynencie niż ona, to już w ogóle. Nie mogła się z tym pogodzić. Nawet na lotnisku upewniała mnie, że mogę się jeszcze wycofać, że nie jest za późno. Ale z Zack'iem mieszka się na prawdę dobrze. Mama musi się przyzwyczaić do tego, że jestem już dorosła.
-Oddzwonię do niej jutro, dziś wychodzę- siedliśmy do stołu, a ja zaczęłam pochłaniać pyszne spaghetti mojego brata. Byłam na serio głodna, uśmiechał się na mój widok. Jedliśmy cały czas gadając. Zack zostaje w domu i przychodzi do niego Sara. Lubię ją, dogadujemy się. A przede wszystkim Zack jest taki szczęśliwy. W sumie dobrze, że nie będzie mnie w domu, będą mogli spędzić jakoś miło wieczór. Odstawiłam talerz do zlewu, mrugnęłam do Zacka i zaraz szybko znalazłam się na górze, w moim pokoju.
*
Siedziałyśmy z Marnie przy barze i sączyłyśmy drinka. Oby dwie postanowiłyśmy coś wypić, więc dotarłyśmy tu taksówką.
-Sądzę, że John ma coś do Ciebie- niestety ja też zdążyłam już to zauważyć.
-To tylko dobry kolega. - próbowałam ją upewnić. Ja na serio nic do niego nie miałam i nie mogłam mu na dużo pozwalać, żeby nie zrobić jakiejkolwiek nadziei. Tak często słyszę od niego jakieś komplementy, że zdążyłam się do tego przyzwyczaić, chodź nie sądzę, że wszystkie są prawdą. To oczywiste. Ale miłe.
-Dla Ciebie tak- uśmiechnęła się zadziornie, a ja odwzajemniłam gest, no bo przecież miała rację. Nie chcę już o tym gadać.
-A jak tam Ryan? - Ryan to brat Sary. Zack i on nieźle się dogadują. Marnie nieźle wpadła, zadurzyła się w nim bez końca. Trafiłam w temat i dziewczyna się rozgadała. Słuchałam ją, ciekawiło mnie to. Cieszyłam się jej szczęściem.
-Umówiliśmy się na jutro, zabiera mnie do kina- Marnie wyprostowała się na krześle i zadowolona zaklaskała w dłonie. Jej dobry humor udzielał się także mnie.
-Muszę skoczyć do łazienki, zaraz wracam.- Marnie zsunęła się z wysokiego krzesła i z uśmiechem zaczęła przeciskać się przez tłum ludzi, w stronę toalet. Nie zdążyłam zaczerpnąć samotności gdy wysoki mężczyzna stanął obok mnie i oparł się łokciem o blat odwracając się w moją stronę.
-Sama tu tak siedzisz? Mogę Ci potowarzyszyć- na jego twarzy zagościł uśmieszek, a wzrok skierował w kierunku mojego dekoltu. Wyczułam od niego dość dużą dawkę alkoholu, był już nieźle wstawiony.
-Nie trzeba, poradzę sobie- oparłam się dłonią o brodę i odwróciłam od niego wzrok mając nadzieję, że brunet sobie pójdzie. Zdziwiło mnie gdy złapał mnie mocno za ramię, odwracając w jego stronę. Spojrzałam w jego stronę, po czym na jego dłoń zaciśniętą na mojej ręce. Próbowałam wyrwać dłoń, jednak chłopak tylko zacisnął uścisk.
-Bądź grzeczna, to będzie miło. - ponownie spojrzał mi w dekolt i przysunął swoją twarz zbyt blisko mojej.
-Jestem samochodem- uśmiechnął się nieprzyjacielsko a ja odsunęłam się gwałtownie.
-Puść mnie- chłopak objął mnie w pasie i z całej siły przyciągnął do siebie.
-Zostaw ją!- usłyszałam niski i opanowany głos, i automatycznie odwróciłam się. Chłopak poluźnił uścisk i także odwrócił się w stronę blondyna. Wydawało się, że Ci dwaj znają się. Ale nie jestem pewna czy do końca za sobą przepadają. Byłam wdzięczna Bogu, że właśnie się zjawił.
-Nie słyszałeś? Puść ją- blondyn nie patrzył na mnie. Wpatrywał się prosto w mojego prześladowcę.
-Coś Ty taki męski, Bieber. Dziewczyna ma ochotę się zabawić, a to nie bardzo Twoja sprawa- ponownie mocniej mnie złapał a ja skrzywiłam się z bólu. Blondyn złapał go za koszulkę i popchnął na bar.Wymienili kilka ostrych słów i brunet odszedł mierząc mnie wzrokiem od góry do dołu. Jak cały czas towarzyszył mu jego bezczelny uśmieszek.
-Wszystko w porządku?- chłopak zajął miejsce Marnie. Gdzie ona do cholery się podziewa.
-Tak, dziękuję za pomoc. - wydukałam- Gdyby nie Ty, to pewnie..
-Nie powinnaś siedzieć tu sama- przerwał mi surowym tonem, bo wiedział co chciałam powiedzieć. Jego i tak ciemne oczy pociemniały jeszcze bardziej. Był zły.
-Czekam na koleżankę, za chwilę powinna wrócić- próbowałam się jakoś usprawiedliwić. Chłopak zgrzał mnie jak małe dziecko a przecież wcale go nie znam, i to nie jego sprawa. Ale byłam mu wdzięczna, że uratował mnie przed tym dupkiem.
-Tak w ogólne to jestem Justin.- uśmiechnął się i spojrzał mi w oczy. Miał piękne oczy. Jak czekolada. Tak nagle zmienił mu się humor. Sekundę temu aż się bałam. Uśmiechnął się szerzej. No tak, przecież on do mnie mówi.
-Ronnie.
-Śliczne imię, dla ślicznej dziewczyny. - spuściłam wzrok na palce. Zaczęłam się nimi bawić. Nie wiem, dlaczego się tak zawstydziłam, przecież nawet nie znam chłopaka. Rozbawiłam go tym.
-Mogę postawić Ci drinka?- poprawiłam się na krześle, a on nie czekając na moją odpowiedź i zamówił dwa drinki.
-J..Jestem- usłyszałam głos Marnie i oby dwoje gwałtownie się odwróciliśmy. W tym momencie barmanka postawiła na barze dwa drinki. Justin przysunął jeden stawiając go przede mną. Drugi został na miejscu. Odsunął się i wskazał ręką jak dżentelmen, żeby Marnie zajęła z powrotem swoje miejsce.
-Miło było poznać- szepnął mi do ucha, puścił oko i z uśmiechem na twarzy odszedł ginąc w tłumie.
-Skąd on się tu wziął?- Marnie odprowadziła go wzrokiem patrząc w jego stronę jeszcze chwilę bezmyślnie gapiąc się na ludzi.
-Och, gdzie Ty byłaś tyle czasu?
-Zdajesz sobie sprawę jaka tam była kolejka? Co on od Ciebie chciał?- Marnie przyglądała mi się intensywnie czekając aż się wytłumaczę.
-W sumie to mnie uratował.
-Co?
-Och, jakiś typek się do mnie przystawiał, a on go spławił. Gdyby nie on to nie wiem.. Pij- wskazałam głową na drinka, którego zostawił Justin.
-Chyba go kojarzę. Przystojniak.
*
Byłyśmy z Marnie już trochę wstawione. Już nawet nie wiem, który to drink. W barze było dość tłoczno, ludzi jakoś chyba przybyło. Obróciłam się na krześle, na parkiecie tańczyło sporo osób. Nawet nie wiem, która to godzina. Rozglądając się jeszcze chwilę, zauważyłam blondyna siedzącego w loży z grupką osób. Rozmawiali, śmiali się, ale Justin patrzył prosto na mnie. Przyglądał mi się. Uśmiechnął się i minimalnie puścił mi oczko, tak że tylko ja byłam w stanie to dostrzec.
-Chodź- złapałam Marnie za rękę i ściągnęłam ją z wysokiego krzesła. Podskoczyła i zdziwiona ale z uśmiechem na twarzy przyglądała się pytającym wzrokiem.
-Co my robimy?
-Idziemy na parkiet- Marnie spojrzała w stronę wielkiego parkietu i dostrzegła nagle Justina. Poczułam się nagle dużo odważniejsza. To zasługa tylko i wyłącznie alkoholu.
-Wiem co kąpinujesz
-Zabawmy się- uśmiechnęła się a ja pociągnęłam ją za rękę. Ponownie spotkałam się wzrokiem z przystojniakiem. Uśmiechnął się i odprowadził mnie wzrokiem na parkiet. Wplątałyśmy się między ludzi i zaczęłyśmy tańczyć. Starałam się zgrabnie poruszać. Justin wciąż nie spuszczał ze mnie wzroku. Uśmiechnęłam się i przygryzłam dolną wargę. Alkohol dawał mi się we znaki. Kręciło mi się lekko w głowie, ale starałam się zachować grację. Chłopak poprawił się na krześle, po czym wstał.Ruszył w moją stronę, więc odwróciłam się do niego tyłem i zaczęłam na prawdę tańczyć, dałam się ponieść. Zamknęłam oczy i poczułam na talii czyjeś dłonie, wiedziałam do kogo należą. Odwróciłam się a chłopak położył dłoń na moim policzku. Nachylił się i poczułam jego oddech przy uchu.
-Ładnie wyglądasz- nie widziałam, ale wiedziałam, że się uśmiecha.
-Dziękuję- także się uśmiechnęłam. Justin złapał moje dłonie i położył je sobie na karku. Splątałam palce a on objął moją talię. Mimo, że muzyka była ciężka i szybka, zaczęliśmy poruszać się powoli.
-Nigdy wcześniej Cię tu nie widziałem
-Nigdy wcześniej mnie tu nie było- ponownie się uśmiechnął. Jego uśmiech był zarażający. Ściągnął moje dłonie ze swojego karku i złapał za prawą rękę obracając mnie. Podczas obrotu zmierzył moją sylwetkę od góry do dołu i uśmiechnął się jeszcze szerzej. Ponownie stanęłam tyłem do niego a on gwałtownie mnie do siebie przyciągnął. Uścisk był dość mocny. Poruszyłam się nie chcący ocierając tyłkiem o jego krocze. Zamarł na chwilę, by zaraz znowu zaczął się kołysać.
-Jesteście tu tylko we dwie?- ponownie mnie objął a ja oparłam się rękoma o jego klatkę. Przez koszulkę można było wyczuć, że jest mega umięśniony, musiał często odwiedzać siłownie.
-Chciałyśmy odprężyć się po całym tygodniu pracy. A Ty powinieneś tak zostawiać znajomych?
-I tak odłączyłem się duchem, od czasu gdy poznałem Twoje imię. Nie zauważyli nawet, że zniknąłem.- poczułam jak na moje policzki wlewa się róż. Dziękowałam Bogu, że nie widać tego za bardzo, bo w lokalu było dość ciemno. Pomieszczenie oświetlały tylko szybko migające kolorowe światła. Rozejrzałam się dookoła ale nie widziałam Marnie. Musiałam ją znaleźć, była przecież kompletnie wstawiona. Nie chciałam, żeby nie daj Boże przytrafiło się jej to samo co mnie.
-Chyba powinnam już iść. Zgubiłam Marnie.- nie chciałam w sumie kończyć naszego spotkania, ale musiałam ją znaleźć.
-Ehm, zostawiłam torebkę.- pokazałam odruchowo w stronę baru. - Przepraszam, muszę iść- czułam na sobie jego wzrok, gdy nagle zerwałam się z parkietu.
-Chodź, jest nasza taksówka- Marnie złapała mnie za rękę w połowie drogi do baru. Nie czuła się najlepiej i chciała już wracać do domu.Szybko złapałam moje rzeczy i podążyłam za nią. W drzwiach stanęłam i odwróciłam się szukając wzrokiem blondyna. Patrzył na mnie. Oboje na siebie patrzeliśmy. Uśmiechnął się a ja podniosłam rękę i krótko mu pomachałam.
-Ronnie, chodź- zawołała Marnie i oby dwie znalazłyśmy się na zewnątrz.
Coz, ogolnie nie komentuje zadnych opiwiadac, ale zrobie wyjatek, poniewaz mnie prosilas ^^
OdpowiedzUsuńWiec, Twoje opowiadanie bardzo mi sie spodobalo, jestem ciekawa co brdzie pozniej....... Mam nadzieje ze akcja nie rozwinie sie zbyt szybo i .... Cholera niewiem co mam wiecej napisac xdd
Soo... Wspaniale sie zapowiada, czekam na kolejny i ZYCZE CI WENY 💜💜💜💜
Dziękuję :)
UsuńCo tu mogę napisać xD Wspaniale piszesz :D Chce się czytać ^^ Fabuła jest nie zła no kurcze zaciekawiło mnie to opowiadanie po pierwszym rozdziale ;) Trzymaj tak dalej i życzę weny :*
OdpowiedzUsuńDziękuje <3
UsuńFajne opowiadanie ! Czekamy na następny rozdział :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńNapisane jest fajnie. Na początku myślałam, że będziesz chciała zeswatać Ronnie z tym chłopakiem z pracy. A co do Justina to bardzo spodobało mi się jego podejście.. Był taki romantyczny i ten taniec awww ♥ jestem ciekawa o jakie kłopoty związane z Justinem chodzi ;p na początku zapowiadało się tak.. normalnie ale okazało się świetne ;) pisz szybciutko dalej! ^^
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do mnie ->
http://hopeisabitches.blogspot.com/
Dziękuję bardzo,
OdpowiedzUsuńna pewno zajrzę <3
Jejku aż brak mi słów ono jest genialne ;*
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo <3
UsuńŚwietne ! <3
OdpowiedzUsuń